Tagi

Tak w ogóle to moja przygoda z papierową wikliną zaczęła się od serduszek – pod koniec stycznia byłam chora, brałam paskudny antybiotyk, który zwalił mnie z nóg.Z natury jestem osobą, która nie potrafi siedzieć z założonymi rękami, więc szukając inspiracji w internecie jak zwija się różyczki z wstążeczki trafiłam na kurs Ani – różyczki z krepy, które Ania przyklejała do takich właśnie serduszek z papierowej wikliny. No i zaczęło się – w trakcie mojego zwolnienia powstało około 20 serduszek różnej wielkości, które poszły jak świeże bułeczki na Walentynki. Nawet nie pomyślałam żeby zrobić im zdjęcia. Wydawało mi się że to przecież nic takiego. Te które umieszczam to późniejsze prace, bardziej dopieszczone, robione na zamówienie i w różnych kolorach tak serduszek jak i różyczek (te pierwsze były białe z czerwonymi różyczkami ze zwykłej krepiny, bo krepę zdobyłam dopiero później – dziękuję Asiu i Kasiu-Ładziu)

ObrazekObrazekObrazek

ObrazekObrazek

A tu ciekawostka – to żółte serduszko powstało z wkładki o takim kolorze z gazety „Rzeczpospolita”, tak że nie musiałam wcale malować rureczek. W tej gazecie są jeszcze różowe kartki, więc i różowe serduszka powstają łatwo. 🙂

ObrazekObrazekObrazekObrazek

A to wyjątkowy komplecik w kolorze róż nie spotykanym chyba w naturze,,już spakowany i gotowy do odbioru:

Obrazek

Na koniec serduszka, takie trochę wielkanocne, na zamówienie Tomka – prawda że wyjątkowe?

ObrazekObrazek

Reklamy